wtorek, 13 października 2009

Dni 127-128 i 137-139 - Nepal

Katmandu to mekka dla wszelkiej masci amatorow gorskich przygod. Zrozumiale wiec, ze sklep na sklepie wszedzie pelno tu sprzetu turystycznego. Ciekawe sa nepalskie zabiegi marketingowe - probujemy kupic Grzesiowi koszule. Cena wywolawcza - 1500 rupii - szybko spada na 1000, a gdy mimo to odmawiamy pan z usmiechem wrecza nam koszule w prezencie. Mowi, ze jest bardzo szczesliwy wewnetrznie i pragnie, by wszyscy rowniez byli szczesliwi tak samo jak on. Oniemiali, nalegamy by przyjal od nas symbolicznie choc 500 rupii, (co potem wydaje sie nam i tak niezla cena). Nie chce, ale go przekonujemy (ciekawe odwrocenie rol) :-)

Oprocz dosc nieciekawej, turystyczno-knajpianej dzielnicy Thamel, Katmandu ma pelne uroku waskie uliczki pelne malenkich warsztatow, sklepikow, ulicznych targow i swiatyn. Zewszad dobiega intensywna won przypraw, kadzidelek, zapach przygotowywanych na ulicy potraw. Niewiarygodne sa kolory sprzedawanych wszedzie barwnikow, noszonych przez kobiety sari, straganow z owocami, wymalowanych twarzy Sadhu - mistykow/ascetow.




4 komentarze:

aga pisze...

Kochani a gdzie Was wciagnelo? Czemu nic nie piszecie? Zostalo mi patrzenie na mape gdzie jestescie....juz gdzies za Japonia i teraz w Californii? tesknie za Wami, skrobnijcie cos.

trzymajcie sie
aga

Greg pisze...

Hmmm, glupio nam, ale ostatnio tyle sie dzieje ciekawego, ze ledwie mamy czas na sen. Od wczoraj jedziemy wypozyczonym autem przez Kalifornie; dzis mamy plynac ogladac wieloryby.

Przyrzekamy cos nadac na dniach.

Dzieki za pamiec!

martagrybowicz pisze...

Uff! to dobrze ze wszystko gra. chyba was hollywood wciagnelo, moze teraz bedziemy was ogladac w tv ;)
bawcie sie dobrze, buzka
marta g

Atomowy pisze...

Piszcie piszcie, ludzie tu na Was czekają i podziwiają niezmiennie - powodzenia ! Atom :-)