I znowu jestesmy sami, tzn. we dwojke. Wstajemy raniutko, pakujemy graty i pedzimy na dworzec lapac autobus do granicy tajskiej, odleglej o jakies 40km. Wszystko idzie jak po masle, wymieniamy ostatnie malajskie ringgity na tajskie bahty i opuszczamy Malezje. Przechodzimy przez graniczny most i juz nam Tajowie mierza temperature i kaza wypelniac swoje druczki. Za chwile, po odczekaniu w kolejce, jestesmy przy okienku. I tu, hmm, jest maly zgrzyt. Bardzo uprzejmy pan, popisujac sie swoja znajomoscia geografii ("...Poland? Polski! to kolo Germany i Russia!..."), tlumaczy nam, ze owszem, mozna dostac tajska wize na granicy, ale nie na tym przejsciu. My mamy sobie wyrobic wizy w konsulacie w Kota Bharu...
Cofamy sie jak niepyszni. Poczatkowa konsternacja po stronie malajskiej (przypominamy sobie historie czlowieka, ktory od paru lat "mieszka" na ktoryms z lotnisk w Stanach, gdyz zadne panstwo nie chce mu dac wizy). Nie wiedza, czy nas przyjac od nowa, czy cofnac cala procedure opuszczenia kraju. W koncu kaza nam zrobic to drugie. Wracamy do miasta, gdzie potulnie zglaszamy sie do tajskiego konsulatu-wizy mamy miec jutro o 11-tej.
Wieczorem odnajdujemy jedyny w tym islamskim miescie kosciol katolicki. Na mszy razem z nami moze 15 osob. Za to oprawa muzyczna nie do pobicia-wiekszosc spiewow z gitara i... perkusja! Msza w zasadzie cala po angielsku, z wyjatkiem "Ojcze Nasz" i "Baranku Bozy" (i tu czesto pojawia sie slowo "Allah" - !?).
Po mszy wszedzie sie blyska. Na nasze szczescie jeden ze wspoluczestnikow zauwaza nas stawiajacych nieco zagubione kroki po ciemku wzdluz trasy szybkiego ruchu, i zatrzymuje swoja terenowa Toyote. Oferuje, ze nas podwiezie do hotelu (chyba bardzo biednie wygladamy :-)), co sie okazuje trafione o tyle, ze moment potem mamy kolejne juz w Malezji masywne oberwanie chmury.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kota Bharu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kota Bharu. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 czerwca 2009
sobota, 13 czerwca 2009
Dzien 16 - Malezja
Razem z Brianem decydujemy, ze nam starczy tego slodkiego leniuchowania i moze nalezaloby znow troche popodrozowac. Plyniemy z powrotem na lad lodzia-rakieta (tym razem mam na nosie okulary) i po nieco dramatycznych negocjacjach jedziemy taksowka do Kota Bharu, podobno najbardziej muzulmanskiego miasta Malezji. Przesympatyczny i nader rozmowny pan taksowkarz jest uradowany Briana deklaracja poparcia dla Obamy (powtarza wciaz "America cool!"). W pewnym momencie zbaczamy z trasy aby przystanac przy buddyjskiej swiatyni. Wyroznia sie wysokim na chyba z 20m bialym posagiem Buddy, jak rowniez kolorowo malowanymi posagami smokow i... tyranozaura :-).
Reszta dnia uplywa nam rownie milo. Najpierw wizyta w osrodku kulturalnym. Jest koncert ludowych bebniarzy, pokazy krecenia baczkow i malowania tkanin, tzw. Batik, udzielamy rowniez krotkiego wywiadu telewizji z Singapuru (ma sie ukazac w lipcu :-)).
Nastepnie jemy na targu pyszna kolacje. Spotykamy tam Magde z Zabrza, ktora (dzielna dziewczyna) w sposob niezaplanowany od wczoraj podrozuje przez Azje samotnie!
Zegnamy sie w koncu z Brianem. Jedzie nocnym autobusem do Butterworth, nastepnie bedzie szukal lotu na Borneo. Bylo nam razem bardzo sympatycznie podrozowac, wiec pozegnanie dosc emocjonalne dla wszystkich. Brian obiecuje, ze nas w przyszlym roku odwiedzi w Boliwii.
Reszta dnia uplywa nam rownie milo. Najpierw wizyta w osrodku kulturalnym. Jest koncert ludowych bebniarzy, pokazy krecenia baczkow i malowania tkanin, tzw. Batik, udzielamy rowniez krotkiego wywiadu telewizji z Singapuru (ma sie ukazac w lipcu :-)).
Nastepnie jemy na targu pyszna kolacje. Spotykamy tam Magde z Zabrza, ktora (dzielna dziewczyna) w sposob niezaplanowany od wczoraj podrozuje przez Azje samotnie!
Zegnamy sie w koncu z Brianem. Jedzie nocnym autobusem do Butterworth, nastepnie bedzie szukal lotu na Borneo. Bylo nam razem bardzo sympatycznie podrozowac, wiec pozegnanie dosc emocjonalne dla wszystkich. Brian obiecuje, ze nas w przyszlym roku odwiedzi w Boliwii.
Labels:
Kota Bharu
Subskrybuj:
Posty (Atom)