piątek, 27 listopada 2009

Dni 184-185 - Park Narodowy Yosemite



No to zaczynamy naszą podróż przez Parki Narodowe. Przystanek pierwszy - Yosemite. Zimno ale słonecznie - piękny poranek. Drogi, trawy i drzewa srebrno oszronione. Pięknie kontrastują te biele i szarości z intensywnym kolorem nieba. Wszędzie znaki, żeby uważać na niedźwiedzie, metalowe, szczelne, niedźwiedzio-odporne kontenery na śmieci. W samochodzie nie wolno zostawiać żadnego jedzenia, bo misie podobno bez problemu sobie radzą z otwieraniem drzwi. Na dowód eksponat – pogięte, wyrwane drzwi przy wjeździe na parking. Żadnego misia nie spotykamy, chyba już śpią głębokim, zimowym, misiowym snem, widzimy za to jelenie, które z naszej obecności niewiele sobie robią i wcale nie uciekają, oraz dzięcioły, wiewiórki i sarny. Jest już po sezonie turystycznym, tak więc możemy nacieszyć się ciszą i pustką w tym, kiedy indziej dość popularnym miejscu.

W Yosemite są sekwoje - największe żyjące organizmy na naszej planecie (nawet większe od wielorybów :-)). Średnica ich pnia osiąga 8 metrów - trudno to sobie wyobrazić, ale oznacza to powierzchnię przy podstawie ok. 50 metrów kw., czyli powierzchnia niejednego mieszkania! Sekwoje, nie dość że olbrzymie, są jeszcze bardzo wytrzymałe. Drewno zawiera duże ilości tanin (stąd cynamonowy kolor), co czyni je odpornym na szkodniki i choroby. Potrafią również stawić czoła pożarom, które nawiedzają te tereny mniej więcej raz na 5 do 20 lat. Co ciekawe, sekwoje właściwie polegają na pożarach, które oczyszczają poszycie lasu z innych gatunków drzew - konkurentów w korzystaniu z wody, podczas gdy sekwoje przeżywają. Pożary są do tego stopnia istotne w cyklu życia sekwoi, że od jakiegoś czasu prowadzi się politykę kontrolowanych pożarów gdy tych pochodzenia naturalnego długo nie ma. Widać to gołym okiem - większość drzew ma w mniejszym lub większym stopniu nadpalone pnie.

Brak komentarzy: